Sztuka Wolności X: No Akap No Life

Sztuka Wolności  Felieton propagujący teksty kultury, których twórcy, świadomie bądź nie, odwołują się do wartości bliskich libertarianom i/lub obiektywistom. Autor nie reprezentuje oficjalnego stanowiska portalu ani samego obiektywizmu, a sam felieton ma stosunkowo lekki i (na pewno) nienaukowy charakter.


W X odcinku − kolejne popularne zespoły metalowe przemycające słuszne wartości oraz animowana odpowiedź na pytanie: Jak będzie w akapie?

 

Muzyka ― Black Sabbath

Black Sabbath to zespół, który w 1970 roku zaczął/stworzył Heavy Metal. Powstali na łamach hippisowskiej rewolucji przełomu lat 60.−70. i sprzeciwu wobec wojny w Wietnamie.

 

War Pigs

Wojenne Świnie, jeden z najbardziej znanych utworów zespołu, hymn antywojenny, zainspirowany wojną w Wietnamie. Przyrównuje generałów i polityków do czarnoksiężników używających czarnej magii (manipulacji) na zindoktrynowanych masach, aby napędzać machinę wojenną w imię kultu śmierci. Państwo ma mieć za jedyny cel zdobycie większej władzy (a nie dobro społeczeństwa), a obywatele (w szczególności żołnierze) są porównywani do pionków na (wielkiej) szachownicy.

Politicians hide themselves away
They only started the war
Why should they go out to fight?
They leave that role to the poor


Muzyka ― Iron Maiden

Zespół rozpoczął karierę w latach 80., został główną siłą napędową Nowej Fali Brytyjskiego Heavy Metalu (NWOBHM) i osiągnął światową sławę (90 mln sprzedanych albumów do 2015 roku [#]), stając się jedną z najbardziej rozpoznawalnych ikon Heavy Metalu na świecie. Wolnościowca powinien cieszyć fakt, że tak znany zespół w czasie swojej kariery przemycił trochę słusznych wartości. I temu „przemytowi” przyjrzymy się jak strażnik graniczny Meksykanom pod rządami Trumpa… może nie aż tak..

 

Be Quick Or Be Dead

„Bądźcie szybcy, bądź zgińcie!” lub − interpretując − „Umoralniajcie/Budźcie się szybko − bądź zgińcie!” to utwór napisany z inspiracji aferami polityczno-bankowymi w Wielkiej Brytanii z 1992 roku [#]. Byłby nieistotny i nieponadczasowy, gdyby opisywał zdarzenia, które zainspirowały jego stworzenie, ale zamiast tego traktuje o sprawach fundamentalnych i spełnia postulat sztuki misyjnej Tołstoja. Jest znacznie szybszy, cięższy i przez to bardziej drapieżny od innych utworów Iron Maiden, co nie dziwi, jeśli spojrzy się na jego tematykę.

See.. what’s ruling all our lives
See.. who’s pulling strings…

Mamy tu typowe dla Metalu treści antysystemowe, bankierów/korporacjonistów w wieżach z kości słoniowej, nawoływanie odbiorcy do ujrzenia iluzji systemu niewolniczego, a do tego analizę socjaldemokracji − ludzie kierujący się gadzim mózgiem (czyli stawiający zwykłe przetrwanie ponad wywodzącą się z nowej kory mózgowej moralnością, a nawet ponad empatią pochodzącą z mózgu ssaczego) głosują na to, „co chcą słyszeć”, czyli na politykę rozdawnictwa, kierując się zasadą: „nieważne, że to niemoralne, póki mi to służy”. W końcu wychodzi na to, że „okradają siebie samych niewidzący” tego, że system redystrybucji jest finansowany z kieszeni ich samych i osób im bliskich, a po podliczeniu kosztów biurokracji tracą na tym wszyscy, w tym oni sami.

Odnośnie tytułu i refrenu utworu − Iron Maiden ostrzegali, że jeśli (względnie) szybko ludzie nie przebudzą się z tego etatystycznego snu, to w końcu państwa doprowadzą do wojny, kryzysu gospodarczego czy demograficznego lub po prostu zbankrutuje system socjalny (w tym emerytalny, który jest najpoważniejszy, gdyż utrzymuje na państwowym sznurze dużą część społeczeństwa, ludzi przeważnie niemogących utrzymać się samemu). Zespół nawiązał tu do znanego w kulturze metalowej motta i związanej z nim idei, wyartykułowanych trzy lata wcześniej przez Running Wild: o dwóch drogach, które może* obrać ludzkość − niemoralnej Śmierci lub moralnej Chwały. [#]

*Nie tyle może, co musi, jakby to powiedziała Rand  człowiek jest zmuszony przez rzeczywistość do dokonywania wyborów, gdyż niepodjęcie działania również jest wyborem, który ma swoje skutki. Ludzkość, czy tego chce czy nie, stoi przed wyborem, czy na Ziemi zapanuje Wolność czy niewolnictwo. „Trzecia droga” to kłamstwo niegodziwców od „drogi Śmierci”, którzy zdają sobie sprawę, że takowa nie istnieje, i ich pożytecznych idiotów głoszących postulaty „gospodarki mieszanej”. Nie można balansować między wolnością a niewolnictwem w nieskończoność, Wielka Rywalizacja musi się kiedyś skończyć, w końcu jedna z dróg ewolucji/dewolucji musi wygrać przez przeciążenie zwrotne i jeśli to nie będzie „droga Chwały”, to czeka nas wyginięcie ludzkości w kolejnej Wielkiej Wojnie, a w gorszym wypadku  scenariusz rodem z 1984 Orwella. 

 

The Clansman


Chociaż Iron Maiden są z Londynu, to nagrali pełny wolnościowej pasji utwór o niezależności Szkotów („ludzi z wzgórz”) od Wielkiej Brytanii, do tego ogólnie wychwalający Wolność jako wartość. Dzięki niemu na koncertach wielotysięczne tłumy na całym rozwiniętym świecie skandowały:

Freedom! Freedom!

Innymi ciekawymi z perspektywy tematyki felietonu utworami IM mogą być np.: The Educated Fool z proindywidualistycznym przesłaniem i sugestią, że państwowa edukacja nie spełnia roli prawdziwej edukacji − oraz antywojenne Paschendale.

Jeśli nie należysz do Wielkiego Klubu (jak to mawiał Bill Hicks), to nie możesz istnieć w sferze biznesu czy kultury popularnej. Bob Dylan i wielu innych artystów z przemysłu muzycznego mówiło o tym, że „musieli sprzedać duszę” [#], by móc szerzej zaistnieć. Są tacy, którzy woleli w imię walki z systemem poświęcić pieniądze, reklamę i sławę dla mesjanizmu jak Running Wild (głównie przez Masquerade), tacy, którzy nigdy się nie sprzedali jak Megadeth, ale są też tacy, którzy chociaż mieli wolnościowe/antysystemowe podejście, to w końcu zostali przekonani/zastraszeni/zmanipulowani/przekupieni − czy po prostu poddali się i poszli na (wymuszony przez rzeczywistość społeczną) ugodowy kompromis z władzą jak Kisielewski z władzami wczesnego PRL-u, czy nawet coś w podobie Elona Muska przyjmującego dotacje od rządu USA, aby móc konkurować na równych zasadach. Takim zespołem są niestety Iron Maiden, którzy w trzecim dziesięcioleciu swojej kariery mieli trasę koncertową Lot 666 z symbolami wszystkowidzącej piramidy na scenie i ubiorze [#]. Takiej hańby, w przeciwieństwie do np. dotacji Muska, nie da się już niczym zmyć*. Nie zauważyłem też, aby w swoich nowych utworach przejawiali jakiekolwiek słuszne wartości, a poza tym stępili się muzycznie. Za ich ostatni wartościowy album uznaję Dance of Death z 2003 roku i do niego włącznie polecałbym zainteresowanym ich dyskografię.

*Pamiętajmy, że należy oddzielić dzieło od artysty, nawet jeśli wolnościowy artysta stoczył się albo zdradził, to jego starsze utwory, oczywiście jeśli są dobrej jakości, nadal mogą służyć za broń w kulturkampfie.

 


 

Muzyka ― Iced Earth

Zaczynający karierę w latach 90. Iced Earth to pierwszy zespół na łamach Sztuki Wolności, którego członkowie są otwarcie libertariańscy (na pewno wokalista i perkusista, gdyż obaj grają również w Sons of Liberty). Chociaż w przeciwieństwie do ww. zespołów zaczynali od jednej do dwóch dekad później oraz ich styl muzyczny jest cięższy, to również udało im się zdobyć status międzynarodowych gwiazd, przynajmniej średniego kalibru [#]. Należy też nadmienić, że ta „libertariańskość” jest rozumiana bardziej po amerykańsku (w końcu zespół jest z USA), a więc ogólniej jako „wolnościowość”, nie będzie więc odwoływania do Rothbarda, ale będzie przynajmniej do Ojców Założycieli.

 

Declaration Day

Podmiotem lirycznym Czwartego Lipca są Ojcowie Założyciele Stanów Zjednoczonych. Śpiewają, że − aby wolność wygrała − muszą zainspirować lud do podniesienia zbrojnej ręki na władzę i, choć siły wroga są przeważające, po stronie wolnościowców stoi sprawiedliwość. Jak to powiedział Janusz Korwin-Mikke o sytuacji polskich wolnościowców − „Za nami stoi jedna wielka siła: rzeczywistość”. Oczywiście utwór zawiera w sobie również słynne zakończenie przemówienia Patricka Henriego.

„Tyrania, jak Piekło, nie jest prosta do podbicia, ale mamy w sobie to pocieszenie, że im trudniejszy konflikt, tym bardziej chwalebny triumf.” − Tomasz Paine

Istotnym fragmentem utworu jest również wspomnienie o cnotach, które miały być latarniami wskazującymi Ojcom drogę i ich siłą:

„Skoro libertarianie chcą wielkiej moralnej zmiany społecznej, powinni sami stać się przykładem moralności, nawet za cenę wielu osobistych niedogodności. (…) Wysokie standardy moralne, które powinni prezentować libertarianie, to w rzeczywistości ich jedyny i najważniejszy atut. Wolnościowcy nie mają swoich czołgów, aby walczyć z państwem; nie mają też własnej machiny propagandowej, aby walczyć o umysły szerokich mas. Libertarianie mają jedynie swój moralny sprzeciw wobec status quo i jeśli kwestia moralności zostanie przez nich zlekceważona, stracą na tym wyłącznie oni sami oraz wolność.” − Jakub Woziński

 


 

Anime/Manga/Powieść  No Game No Life

No Akap No Game No Life − serial animowany z 2014 roku oparty na wielotomowym dziele Yuu Kamiyi, jest to pierwszy sezon/pierwsza część anime, które będzie kontynuowane [#], gdyż na szczęście osiągnęło ono wielką popularność w świecie japońskiej animacji [#] [#]. Dlaczego „na szczęście”? Otóż dzieło to uprawia ogólnie pojętą humanistyczną propagandę, stawiając na piedestale takie wartości jak indywidualizm, racjonalizm* czy ukazując dobrowolność interakcji międzyludzkich w chwalebnym świetle. Prawdopodobnie przez to sprzedaż powieści, na bazie której opiera się anime, została zakazana przez rząd Chin, który argumentował, że jest to „zagrożenie dla komunizmu” (w domyśle − władzy) [#].

*Jednym z wątków jest przewaga rozumu nad magią.

 

Mitologia Świata
Fabuła, a raczej świat No Game No Life jest wariacją nt. libertariańskich aksjomatów, inaczej Prawa Naturalnego. Akcja toczy się w przekoloryzowanym świecie fantasy, z większością typowych dla tego gatunku ras i oczywiście − magią. Panował w nim etatyzm, więc w końcu musiało dojść do Wielkiej Wojny, która, prawdopodobnie dzięki państwowemu monopolowi na kreację pieniądza, wyniszczyła wszystkie rasy. Kiedy władza leżała na ulicy, sięgnął po nią pozostający wcześniej w cieniu osobnik o nieinterwencjonistycznym podejściu do polityki międzynarodowej (dlatego przetrwał konflikt, zachowując pełnię sił), tamtejszy odpowiednik Rothbarda − Bóg Gier. Warto nadmienić, że był to szczęśliwy zbieg okoliczności, okno historycznej możliwości, gdyż pozycja jedynego wolnościowego boga w tym świecie była porównywalna z pozycją libertarianizmu dzisiaj na Ziemi. Jako jedyny władca świata mógł ustalić zasady, które działałyby jak Prawa Natury, niczym deistyczny Stwórca. Wybrał więc libertariańskie aksjomaty, nawiązując do dekalogu rozpisał ich dziesięć, w tym zakaz przymusu, przemocy jako pierwszy, najbardziej podstawowy. Ogłosił światu, że celem istot rozumnych jest „stworzenie wieży mądrości” przez współpracę i nieagresywną rywalizację na wolnym rynku. Oczywiście od razu pojawiły się głosy sprzeciwu w stylu: Kto będzie budował drogi? Kto będzie rozwiązywał konflikty? etc. Jako że system prywatnego sądownictwa nie wytworzył się jeszcze, to Ted (tak się właśnie nazywa ww. bóg) nakazał, aby wszystkie konflikty, które nie mogą być rozwiązane poprzez mediację/kompromis, były rozgrywane przez gry rywalizacyjne, które miały zastąpić sądy. Dekalog świata NGNL wygląda więc następująco: 1. Aksjomat o nieagresji; 2−8. Zasady rozwiązywania konfliktów przez gry (jak np. to, że konflikty grupowe muszą rozwiązywać jednostki reprezentujące); 9. Zasady 1−9 są Prawami Natury tego świata; i ostatni punkt dekalogu (istotny dla fabuły anime), który nie stał się aksjomatem, tylko wskazówką moralną − 10. Wszyscy powinny żyć ze sobą w zgodzie i rozwiązywać konflikty w sposób życzliwy dla drugiej strony.

Tak oto w świecie fantasy zapanował libertarianizm.

 

Wyjście z Piwnicy, czyli libertariańskie smaczki
Głównymi bohaterami serialu jest dwójka geniuszy, indywidualistów, mizantropów, którzy swoje życie na Ziemi spędzili zamknięci w domu: nie chodzili do szkoły, utrzymywali się z internetowych turniejów gier, a to wszystko przez swoją pogardę do kolektywnej ludzkości. Bóg Gier nagradza ich za wyjątkową inteligencję i osobowość: wciąga ich do swojego świata. Tak zaczyna się fabuła anime, której nie będę dalej zdradzał − przyjrzymy się tylko kilku aspektom ideologicznym. Przez całe dzieło przelewają się słuszne wartości, tu pochwała wiedzy i rozumu jako jedynej przewagi człowieka, tam zwrócenie uwagi, że cywilizację budują i rozwijają jednostki wybitne, zawsze niedoceniane przez masy, a zadaniem ludzi dobrej woli / jednostek ponadprzeciętnych jest tych geniuszy bronić i ich doceniać etc. Zwracam tylko szczególną uwagę na odcinek, w którym właścicielka miejskiej biblioteki, którą zdobyła zgodnie z locke’owskimi zasadami nabywania własności, dokonała secesji od królestwa i miasta, w których się znajdowała, a do tego wszystkiego miała w tej krainie naturalny monopol na wszystkie książki, a więc wiedzę. Etatysta rozwiązałby to przez wprowadzenie policji wywłaszczającej na mocy ustaw antymonopolowych − ale nie tylko świat jest libertariański, lecz także sami bohaterowie są przesiąknięci raczej wolnościowym „sense of life”. Problem naturalnego monopolu zostaje więc rozwiązany w sposób dobrowolny, przez rynkową wymianę, bohaterowie znajdują w końcu coś, czego monopolista nie ma, a czego potrzebuje. W rzeczywistości prawie wszystkie ważniejsze rozgrywki w anime istnieją tylko jako emocjonująca i pełna akcji zasłona dla zwykłej, obustronnie korzystnej wolnorynkowej wymiany.

 

Co jest antyliberalne w fabule lub świecie NGNL?

− W jednej z krain panuje niewolnictwo (monarchie w anime są bardziej wolnościowe, niewolnictwo praktykowane jest w jedynej demokracji), jak to możliwe? Nie jest to wspomniane, ale jedyną fizyczną możliwością jest nakazywanie dzieciom niewolników podpisania „dobrowolnej” umowy o sprzedanie się w niewolę do końca życia, a jeśliby odmówiły, to mogą być głodzone aż do ulegnięcia. Wszystko zgodnie z aksjomatami.

− Również to, że reprezentanci ras mogą postawić na szali i „przegrać” prawa jednostkowe swoich poddanych, tym samym zniżając ich status prawny na poziom zwierząt. To właśnie przeciwko temu protestują główni bohaterowie, mianowicie: gdyby ludzkość straciła ochronę Boga Gier, to zostałaby podbita, gdyż libertarianizm został narzucony siłą, bez zmiany świadomości istot zamieszkujących świat, a więc gdy ta siła zniknie, to etatyzm powróci (dokładnie tak samo jak z wprowadzaniem wolnego rynku siłą). Protagoniści próbują zmienić świadomość wszystkich ras, a przynajmniej ich naturalnych elit, które nimi przewodzą, tak aby po ewentualnym zdjęciu tamtejszych Praw Natury wolność mogła przetrwać. Czy im się uda i czy NGNL utrzyma czystość ideową do końca? To się dopiero okaże..

 


Chcesz wspomóc felieton? Znasz jakieś libertariańskie/obiektywistyczne dzieło? Możesz poinformować w komentarzu o jego istnieniu. Może jakąś wolnościową powieść sci-fi/fantasy? Możesz ją opisać/polecić/zredagować w komentarzu (bądź wysłać tekst do autora przez fb lub na profil obiektywizm.pl), by dać sobie szansę na opublikowanie twojej notki, pod twoim nazwiskiem, w następnej części. Akceptuję również recenzje i opisy dzieł, które gościły już na łamach Sztuki Wolności oraz krótkie teksty publicystyczne dotyczące tematów sztuki lub marszu przez kulturę.

Adam Danisz

Paleolibertariański anarchomonarchista. Miłośnik obiektywizmu, heavy metalu, nauk politycznych, wolnościowej sztuki, historii ideologii oraz Austriackiej Szkoły Ekonomii.

Więcej tekstów


Facebook

Może spodoba Ci się również...