Jaki romantyzm? „Giaur” Byrona w tłumaczeniu Adama Mickiewicza

Tekst jest autorską oceną powieści poetyckiej Giaur autorstwa Lorda George’a Byrona w tłumaczeniu Adama Mickiewicza − z punktu widzenia idei estetycznych romantycznego realizmu, promowanych między innymi przez Ayn Rand.


Mickiewicz we wstępie pokusił się o krótką notę biograficzną Byrona i ogólną charakterystykę jego dzieł. Zapoznajemy się więc z opisem bohatera bajronicznego – skłóconego ze światem indywidualisty, gotowym żyć poza nim lub mścić się na nim. Bohater bajroniczny nie jest nieskazitelny moralnie: otaczają go zawsze jakaś tajemnica i zbrodnie, a sympatię czytelników zyskuje jakąś pojedynczą, wyraźną cnotą, z której czerpie siły w swej walce. W przypadku Giaura siłą napędową będzie miłość do dobrej kobiety, przewyższającej go czystością ducha.

Powieść zaczyna się nawoływaniem Greków do walki o niepodległość. Zapewne Mickiewicz i Słowacki podpisaliby się pod tym – szkoda tylko, że przy przenoszeniu tego na polski grunt musiały wyjść takie makroalutristyczne potworki jak mesjanizm czy winkelriedyzm. Mniejsza. Ten fragment o Grecji ma się nijak do reszty utworu, ale autor uznał, że w powieści poetyckiej wolno mu tak zrobić, więc cóż poradzić.

Gdy przebijemy się przez kolejne wątpliwej urody elementy, typowe dla tego gatunku literackiego, jak np. niedopowiedzenia i braki ciągłości fabularnej (uczciwe jednak przyznam, że nie przeszkadzają też one jakoś zbytnio), objawia nam się prosta historia Giaura (tj. niewiernego w oczach muzułmanina), który nawiązuje romans gruzińską niewolnicą, należącą do Turka Hassana. Ten się o wszystkim dowiaduje i topi ją zgodnie z muzułmańskim prawem. Giaur zabija Hassana, ale zemsta nie daje mu ukojenia i postanawia ponapawać się swoim cierpieniem w klasztorze, w którym ani się nie spowiada, ani się nie modli. To tak najprościej. Co jeszcze kryje się w tym dziele?

Musimy sięgnąć głębiej. Najwięcej informacji o sobie główny bohater dostarcza nam podczas opowiadania swoich dziejów Ojcu w klasztorze. Giaur nie żałował swoich „grzechów”, bo raz, że odstąpił od chrześcijaństwa dużo wcześniej, a dwa – intuicyjnie czuł, że w konfrontacji z wyższymi wartościami, które reprezentowała godna miłości kobieta, życie jakiegoś Turka nie ma większego znaczenia. W gruncie rzeczy nawet bez topienia jego ukochanej Hassan zasłużył na śmierć za zniewalanie innych ludzi, więc uważam, że krew nie plami miecza Giaura, a zdobi go.

Nie żałuje morderstwa, nie zależy mu na raju, relację z Bogiem i tak zaniedbał dawno temu – skąd więc to cierpienie? Depresji też nie ma, bo nie ma niskiego poczucia własnej wartości, wielokrotnie sprawdzał się w walce, w której manifestował swoją wolę mocy. Na czym polega rozpacz Giaura? Odpowiedź brzmi: na tym, że jego ukochana, jako zewnętrzne potwierdzenie jego sense of life, jego hierarchii wartości i poczucia własnej godności, jest niemożliwa do zastąpienia w krótkim czasie, a zwłaszcza przed paroma wiekami, gdzie dostęp do informacji, a dokładniej wiedzy filozoficzno-psychologicznej (z naciskiem na drugi człon), był praktycznie żaden. Bohater nie mógł przewartościować swojego życia, by wepchnąć je na inne tory, ani nie mógł znaleźć innej kobie… a nie, czekaj. Jednak mógł.

5/10

Adrian Łazarski

Student ekonomii, konserwatysta obyczajowy i radykalny wolnościowiec. Sympatyk twórczości Ayn Rand, zwolennik romantyzmu w sztuce oraz fan dobrego piwa.

Więcej tekstów - Strona autora

Może spodoba Ci się również...