Do wszystkich niewinnych sabotażystów

Wy, którzy to czytacie, reprezentujecie największe zagrożenie dla Ameryki.

Nieważne, jaki będzie wynik wojny w Europie: totalitaryzm już zdążył całkowicie wygrać w wielu amerykańskich umysłach i zdominować całe nasze intelektualne życie. Pomogliście w tym zwycięstwie.

Być może jest to wasze prawo, aby zniszczyć cywilizację i przynieść dyktaturę do Ameryki, ale tylko jeśli w pełni zrozumiecie to, co naprawdę czynicie.

Jeśli to jest to, co chcecie naprawdę zrobić, przyznajcie to wprost (przynajmniej przed sa­mymi sobą), a my − wierzący w wolność − rozpoczniemy z wami otwartą walkę.

Ale obecną tragedią jest fakt, że wy – odpowiedzialni za sprowadzenie totalitaryzmu do Ameryki – nie jesteście świadomi swojej winy. Jesteście pierwsi, aby zanegować swój aktywny udział oraz aby obwieścić o swojej wierze w wolność, w cywilizację, w amerykański styl życia. Jesteście najbardziej niebezpiecznymi przedstawicielami Piątej Kolumny: nie­winną, podświadomą Piątą Kolumną. Tacy jak wy to królestwo zarówno Hitlera, jak i Stalina.

Nie wierzycie? Sprawdźcie to na sobie. Przeprowadźcie test, który wam przedstawiam.

  1. Czy jesteście z tych, którzy uważają dziesięć minut swojego życia za zbyt cenne na czy­tanie i przemyślenie tego?
  2. Czy jesteście z tych, którzy siedzą w domu i narzekają na stan tego świata – ale nic z tym nie robią?
  3. Czy jesteście z tych, którzy mówią, że przyszłość zależy od tego lub tamtego, choć nie jesteście w stanie przytoczyć nazwy ani jasno określić, czym to coś jest, ale według was świat skazany jest na dyktaturę i nikt nie może nic z tym zrobić?
  4. Czy jesteście z tych, którzy mówią, że chcieliby móc coś zrobić, są żądni, aby coś zro­bić – ale co może jeden człowiek?
  5. Czy jesteście z tych, którzy są tak poświęceni swojej karierze, rodzinie, domowi lub dzieciom, że pozwolicie najbardziej nieopisywalnym horrorom zmierzać do zniszczenia waszej kariery, rodziny, domu lub dzieci – ponieważ jesteście zbyt za­jęci, aby temu zapobiec?

Które z powyższych to o was? Każde po trochu?

Ale jesteście zbyt zajęci, aby o tym pomyśleć?

Kto „decyduje” o przyszłości? To zbyt pogmatwane dla was,  nieprawdaż? Czym dokładnie jest „rodzaj ludzki”? Czy jest to mistyczny podmiot, który decyduje sam o sobie? Czy jesteś to ty, ja i suma nas wszystkich razem? Jaka siła jest tutaj, aby tworzyć historię – poza ludźmi, innymi ludźmi takimi jak ty? Jeśli istnieje wystarczająco wielu ludzi wierzących w lepszą przyszłość, którzy są chętni na nią pracować − przyszłość będzie taka, jaką oni chcą. Wątpicie w to? Dlaczego więc, skoro świat jest skazany na dyktaturę, dyktatorzy poświęcają tyle pie­niędzy i wysiłku na propagandę? Jeśli historia jest uje ich do zwycięstwa, dlaczego Hitler i Stalin nie wygrali bez żadnych przeszkód unoszeni „na fali historiiˮ? Czy nie wydaje się bardziej prawdopodobne, że historia będzie tym, czym ludzkie umysły chcą, aby była, a dyktatorzy są na tyle bystrzy, aby przygotować te umysły na swój obraz i podobieństwo, podczas gdy my rozmawiamy o przeznaczeniu i nie robimy nic?

Wy mówicie : „co może jeden człowiek”? Kiedy komuniści doszli do władzy w Rosji, byli garstką: to było osiemnastu ludzi. Tylko osiemnastu. W kraju o populacji liczącej sto siedem­dziesiąt milionów ludzi. Byli wyśmiewani i nikt nie brał ich na poważnie. Według ich wła­snego proroka, Karola Marksa, Rosja była ostatnim krajem, w którym komunizm był histo­rycznie możliwy, a to z powodu jej zacofania gospodarczego i przemysłowego. A jednak im się udało. Ponieważ wiedzieli, czego chcą, i podążali za tym – niezależnie od przeznaczenia historii lub jego braku. Adolf Hitler założył w Niemczech NSDAP tylko z siedmioma oso­bami. Był wyśmiewany i postrzegany jako nieszkodliwy fanatyk. Ludzie mówili, że po trak­tacie w Wersalu Niemcy nigdy nie staną się ponownie światową potęgą, na wiele stuleci. Jed­nak Hitlerowi się udało. Ponieważ wiedział, czego chciał, i podążał za tym – niezależnie od przeznaczenia historii lub jego braku. Czy powinniśmy wierzyć w mistyczne przeznaczenie czy zrobić coś dla przyszłości?

Jeśli jesteście jednymi z tych, którzy prowadzą spełnione, zajęte, pełne sukcesów życie, jeste­ście pochłonięci pracą i zarabiacie pieniądze – zatrzymajcie się na chwilę, aby pomyśleć. Na co pracujecie? Macie wystarczająco, aby utrzymać życiowy komfort do końca waszych dni. Ale pracujecie, aby zapewnić waszym dzieciom przyszłość. A co zostawiacie swoim dzie­ciom? Pieniądze, dom czy edukacja, to, co planujecie im zostawić − stanie się bezwarto­ściowe lub zostanie im zabrane. Zamiast tego waszym spadkiem będzie Totalitarna Ameryka, świat niewolnictwa, głodu, obozów koncentracyjnych i plutonów egzekucyjnych. Najlepsza część waszego życia jest za wami – i była ona przeżyta w wolności. Ale wasze dzieci będą musiały stawić czoła egzystencji jako niewolnicy. Czy jest to, czego dla nich pragniecie? Jeśli nie − wszystko jeszcze zależy od was. Jest jeszcze czas, aby tego uniknąć – choć to niewiele czasu. Wykupiliście polisę, aby zabezpieczyć wasze dzieci, nieprawdaż? Jak wiele pieniędzy i wysiłku kosztowało was to ubezpieczenie? Jeśli poświęcicie jedną dziesiątą pieniędzy i czasu na zabezpieczenie przyszłości waszych dzieci przed niewolą – ocalilibyście je i wszystko, co chcielibyście im zostawić, a czego w przeciwnym razie w ogóle nie zaznają.

Przestańcie się łudzić i wmawiać sobie, że ryzyko jest minimalne. Spójrzcie, co dzieje się w Europie i co dzieje się z naszym krajem i naszym życiem prywatnym. Jakiego dowodu jeszcze potrzebujecie? Nie mówcie wymijająco, że to „nie może zdarzyć się tutaj”. Zatrzy­majcie się i spójrzcie przez chwilę.

Pierwszy Totalitaryzm rozpoczął się w Rosji. Ludzie mówili: Rosja to ciemny, zacofany, prymitywny kraj, gdzie wszystko może się zdarzyć – ale to może zdarzyć się w każdym cy­wilizowanym kraju.

Następny Totalitaryzm przyszedł do Włoch – do jednego z najstarszych cywilizowanych krajów w Europie i matki europejskiej kultury. Ludzie mówili: Włosi nie mieli wielkiego do­świadczenia w demokratycznym samorządzeniu – ale to mogło się zdarzyć gdziekolwiek in­dziej.

Kolejny Totalitaryzm pojawił się w Niemczech – w kraju filozofów i naukowców, z długą listą najwyższych kulturowych osiągnięć. Ludzie mówili: Niemcy byli przyzwyczajeni do autokracji, a do tego dochodzi pruski charakter, spuścizna ostatniej wojny itd. − ale to mo­gło się zdarzyć w jakimkolwiek kraju o silnej demokratycznej tradycji.

Czy to mogło się zdarzyć we Francji? Ludzie roześmialiby się, gdybyś zapytał o to rok temu. A teraz to się zdarzyło we Francji – Francji, matce wolności i demokracji, ojczyźnie najbar­dziej niezależnie myślącego narodu na Ziemi.

A WIĘC?

Ile kosztuje wasze samozadowolenie i pozorna pewność siebie? W zderzeniu z napływem obcych pieniędzy i obcych agentów zalewających nasz kraj, w momencie przybliżania się naszego kraju, krok po kroku, do Totalitaryzmu – nie robicie nic poza mówieniem:  „to nie może stać się tutaj”. Czy słyszycie głosy Totalitarystów: „Och, czyżby?”.

Nie oszukujcie się sloganami i nic nieznaczącymi historycznymi uogólnieniami. To może stać się tutaj. Historia tego kraju nie ma tu nic do rzeczy. Totalitaryzm to nie jest nowy produkt historycznej ewolucji. Jest starszy niż historia. To jest próba bezwartościowych osobników i kryminalistów, aby przejąć kontrolę nad społeczeństwem. Ten element istniał zawsze, w każdym kraju. Ale zdrowe społeczeństwo nie daje mu szansy. Może dojść do głosu, gdy większość w kraju zaczyna być słaba, obojętna i zdezorientowana tak bardzo, że mniejszość kryminalistów, zorganizowana jak każdy gang, przejmuje władzę. A gdy raz władza zostanie przejęta, może nie być odbita przez pokolenia. Jak nieprawdopodobnie brzmiałaby dyktatura w USA, zdecydowanie łatwiej jest ją wprowadzić niż pokonać. Dysponując współczesną techniką oraz bronią, bezlitosna mniejszość może zniewolić miliony na nieskończenie długi czas. Co może zrobić tysiąc niezorganizowanych, nieuzbrojonych ludzi przeciw jednemu z karabinem maszynowym?

Tragedią współczesności jest to, że pozostajemy niezorganizowanymi i umysłowo nieuzbro­jonymi, a przez to sami pomagamy wpędzić się w niewolę. Z powodu swojej obojętności i zdezorientowania służymy jako niewinna Piąta Kolumna naszego zniszczenia.

Nie ma czegoś takiego jak prywatna neutralność w dzisiejszych czasach.

Powtórzcie to i krzyknijcie do siebie. We wszystkich wielkich sprawach są tylko dwie strony – i nie ma środka. Możesz być żywy albo martwy, ale nie możesz być ani taki, ani taki, tak jak nie możesz być kimś „pomiędzy”. Jesteś szczery lub nie jesteś szczery – i tu nie ma neu­tralnego „na wpół szczerego”. Jesteś zatem przeciwko Totalitaryzmowi − albo jesteś za nim. Tu nie ma intelektualnej neutralności.

Totalitaryści nie chcą twojego aktywnego wsparcia. Nie potrzebują go. Oni mają swoją małą, zwartą, dobrze zorganizowaną mniejszość i jest ona wystarczająca, aby doprowadzić do ich celów. Oni chcą od ciebie twojej obojętności. Komuniści i naziści ciągle powtarzali, że obojętność jest ich najlepszym sprzymierzeńcem. Siedź tylko w domu, goń za prywatnymi sprawami, wzruszaj ramionami i ignoruj problemy świata – a będziesz najbardziej efektywną Piątą Kolumną, jaka może być wymyślona. Bierzesz w tym swój udział tak samo, jakbyś świadomie wykonywał rozkazy Stalina czy Hitlera. Siedzisz w tym zatem, czy tego chcesz czy nie − pomagasz w destrukcji świata, a przy tym zastanawiasz sie i jęczysz, co sprawia, że świat jest taki, jaki jest. To ty go takim czynisz.

Totalitaryści mówią: „Kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami”. Nie ma osobistej neutral­ności.

Skoro zatem zostałeś już w to wplątany i musisz być w to wplątany: co wolisz? Robić to, co robisz − i pomagać Totalitarystom? Czy walczyć z nimi?

Ale jeśli chcesz walczyć − musisz zrozumieć. Musisz wiedzieć dokładnie, w co wierzysz i trzymać się wiary szczerze, konsekwentnie i cały czas. Wiara przyjmowana okazjonalnie, jak niedzielne ubrania, nie jest wartością. Komunizm i nazizm to wiara. Twoja musi być tak samo silna i czysta jak one. Oni wiedzą, czego chcą. My nie. Ale spójrzmy, zanim nie jest za późno, czy mamy wiarę, co to jest i jak możemy o nią walczyć.

Po pierwsze, ponad wszystko – czym jest Totalitaryzm? Ciągle o nim tyle słyszymy, ale nie rozumiemy go. Co jest najważniejszym punktem, jądrem, sercem komunizmu i nazizmu? Nie jest to „dyktatura proletariatu” ani nacjonalizacja prywatnej własności, ani supremacja aryj­skiej rasy czy antysemityzm. Te kwestie to drugorzędne objawy, powierzchniowe szczegóły − to efekty, a nie przyczyny. Co jest pierwotną przyczyną, wspólną dla sowieckiej Rosji i nazi­stowskich Niemiec oraz innych dyktatur: przeszłych, teraźniejszych i przyszłych? Jedna idea – i jedyna: Państwo jest nadrzędne wobec jednostki – czyli kolektyw posiada wszystkie prawa, a jednostka żadnych.

Zatrzymajmy się tu. To jest kluczowy punkt. Jak myślicie , co determinuje, czy jesteście mentalną Piątą Kolumną czy też nie? To jest punkt, który nie pozwala na kompromisy. Musi­cie wybrać jedno albo drugie. Nie ma środka. Albo wierzycie, że każdy pojedynczy człowiek, każda jednostka ma wartość, godność i określone, niezbywalne prawa, które nie mogą być poświęcone z żadnego powodu, dla żadnego celu, dla żadnego kolektywu, dla żadnej masy innych ludzi. Albo też wierzycie, że grupa ludzi – nieważne, jak ją nazwiecie: kolektyw, klasa, rasa czy państwo – posiada wszystkie prawa i każda jednostka może być poświęcona, jeśli dobro kolektywu – nie ma znaczenia, jak to nazwiecie: lepsza dystrybucja bogactwa czy czystość rasy – tego wymaga. Nie oszukujcie się. Bądźcie szczerzy w tej kwestii. Nazwy nie mają znaczenia. Liczą się tylko podstawowe zasady i nie ma pośredniego wyboru. Albo czło­wiek ma indywidualne, niezbywalne prawa – albo ich nie ma.

Twoje intencje się nie liczą. Jeśli chcesz wierzyć, że człowiek powinien być pozbawiony wszystkich praw z dobrego powodu – jesteś Totalitarystą. Nie zapominaj, że Stalin i Hitler szczerze wierzą w uczciwość swoich intencji. Stalin myśli, że pomaga uciskanym, a Hitler, że służy swojemu krajowi jako patriota. To są dobre powody, każdy z nich, nieprawdaż? Co więc stwarza koszmar Związku Sowieckiego i Niemiec? Co niszczy całą cywilizację? Tylko jedna idea: że dla dobrej sprawy wszystko może być poświęcone; że jednostka nie praw, które muszą być respektowane; że jeden to, co jeden człowiek uważa za słuszne, może być narzu­cone innym ludziom siłą.

Jeśli – w ciszy swojego umysłu – wierzysz tak silnie w niektóre ze swoich „słusznościˮ, że byłbyś w stanie pozbawić ludzi wszystkich praw przez wzgląd na tę określoną „słusznośćˮ, jesteś tak samo winny koszmarów teraźniejszości jak Hitler czy Stalin. Te koszmary mogą być możliwe tylko przez ludzi, którzy stracili cały szacunek dla pojedynczych jednostek, któ­rzy akceptują ideę, że klasy, rasy, narody mają znaczenie, lecz poszczególne osoby nie, że większość jest święta, a mniejszość jest brudem, że stado się liczy, a Człowiek jest niczym.

Za czym stoisz? Nie można tu stanąć pośrodku.

Jeśli akceptujesz totalitarną ideę, jeśli słowa „rząd” czy „kolektyw” dla ciebie są święte, ale słowo „jednostka” już nie – zatrzymaj się w tym miejscu. Nie musisz czytać dalej. To, co musimy powiedzieć, nie jest dla Ciebie – a ty nie jesteś dla nas. Rozstańmy się w tym miejscu – ale bądź szczery i przyznaj, że jesteś Totalitarystą i dołącz do partii komunistycznej albo nazistowskiej, ponieważ to ci ludzie są logicznym końcem drogi, którą obrałeś − i skończysz razem z jednymi albo drugimi, niezależnie od tego, czy masz tego świadomość czy nie.

Ale jeśli jesteś  humanitarystą lub liberałem (w prawdziwym, a nie w zeszmaconym i spostytuowanym znaczeniu tych słów) powiesz razem z nami, że człowiek − każdy pojedyn­czy, samotny, indywidualny Człowiek − stanowi świętą wartość, którą szanujesz, i ma święte niezbywalne prawa, których nic nie może mu odebrać.

Czy w to wierzysz? Czy zgadzasz się z nami, że to jest sercem prawdziwego amerykanizmu: podstawowa zasada, na której Ameryka została zbudowana i która uczyniła ją wielką – prawa jednostki i wolność człowieka? Ale czy słyszysz wiele głosów, które dzisiaj by o tym mó­wiły?

Czy czytasz wiele książek, które o tym wspominają? Czy widzisz wielu znaczących ludzi chwalących za to Amerykę? Czy znasz choć jedną publikację poświęconą temu poglądowi albo jedną reprezentującą go organizację? Nie znasz. Zamiast tego znajdziesz wokół siebie masę słów, książek, publikacji i organizacji, które w ramach bardzo sprytnych akcji pracują niezmordowanie, aby sprzedać ci Totalitaryzm. Wszystkie z nich są zakamuflowane pod bar­dzo kuszącymi sloganami: krzyczą do ciebie, że są obrońcami „demokracji”, „amerykańsko­ści”, „praw obywatelskich” itd. Tych słów używa każdy i nikt – i one nie mają znaczenia. Są pustymi ogólnikami i jedynie przyciągają uwagę. Jest tylko jeden prawdziwy test, jaki możesz przeprowadzić tym organizacjom – zadaj sobie pytanie: co jest rzeczywistym rezultatem ich pracy pod fasadą skrzących się pozorów? Co naprawdę ci sprzedają, do czego zmierzają? Jeśli o to zapytasz, zobaczysz, że sprzedają ci kolektywizm − w takiej czy innej formie.

Oni głoszą „demokrację” i dają mały dodatek: „demokracja gospodarcza”, „ludowa demokra­cję” czy „prawdziwa demokracja” − i wymagają, abyśmy oddali całą własność państwu: „cała własność” znaczy również: „wszystkie prawa”; pozwólmy komuś trzymać wszystkie prawa razem –i nikt nie będzie miał żadnego prawa pojedynczo. Czy to jest demokracja − czy jed­nak Totalitaryzm? Znacie tę znaczącą komentatorkę, która chce, abyśmy wszyscy umarli za demokrację – i wtedy definiuje „prawdziwą demokracjęˮ jako państwowy socjalizm [praw­dopodobnie odniesienie do Dorothy Thompson]. Słyszeliście sekretarza Harolda Ickesa defi­niującego „prawdziwą wolność prasyˮ jako wolność do wyrażania zdania większości. Czyta­liście w wysoce poważanych narodowych miesięcznikach, że Karta Praw Stanów Zjednoczo­nych [Bill of Rights − pierwsze dziesięć poprawek do Konstytucji USA − przyp. red.], o ja­kiej uczyli nas w szkołach, jest „egoistyczna”: że prawdziwa Karta Praw oznacza, aby nie wymagać żadnych praw dla samego siebie, ale aby oddać wszystkie swoje prawa innym. Boże, pomóż nam, Amerykanom: czy jesteśmy ślepi? Czy widzisz, czytelniku, co to znaczy? Czy widzisz, jakie są tego konsekwencje?

Tak jest, gdziekolwiek nie spojrzysz. Oni są „przeciwko” Totalitaryzmowi i oni „bronią” de­mokracji – a głoszą własną wersję Totalitaryzmu, różne formy „kolektywnych dóbr”, „ko­lektywnych praw”, „kolektywnej woli” itd. A jedna rzecz, która nigdy nie jest powiedziana, wygłoszona, podniesiona w naszym życiu publicznym, jedna rzecz, której ci „obrońcy demo­kracji” nienawidzą, której się sprzeciwiają i którą niszczą: subtelnie, regularnie, systematycz­nie – to zasada Indywidualnych Praw, Indywidualnej Wolności, Indywidualnej Wartości. To jest zasada, przeciwko której jest wymierzony obecny wielki światowy spisek. To jest serce całej światowej wątpliwości. To jest jedyna antyteza Totalitaryzmu i nasza jedyna obrona przed nim. Porzucić tę zasadę – a nie będzie różnicy, jak nazwiesz powstałe w wyniku tego społeczeństwo: to będzie Totalitaryzm – a wszyscy Totalitaryści są podobni, stosują te same metody, to samo niewolnictwo, ten sam przelew krwi, ten same horror, nieważne, jaki szla­chetny slogan zastosują, co pokazuje doświadczenie Związku Sowieckiego czy nazistowskich Niemiec.

Zasady są o wiele bardziej spójne niż ludzie. Podstawowa zasada, raz zaakceptowana, zmie­rza sama z siebie do swojego logicznego końca – nawet wbrew chęci i ku wielkiemu zasko­czeniu tych, którzy ją przyjęli. Przyjmijmy zasadę, że nie ma niezbywalnych praw jednostko­wych – a wskutek tego powstaną plutony egzekucyjne, masowe mordy bez procesów, gestapo czy NKWD: nieważne, kto sprawuje władzę, nieważne, jak szlachetne i życzliwe są jego in­tencje. To jest prawo historii. Możecie znaleźć niezliczoną ilość przykładów. Czy możecie podać choć jeden kontrprzykład? Czy możecie podać choć jeden przypadek, kiedy absolutna władza – w czyichkolwiek rękach – nie skończyła się absolutnym terrorem? Na miłość Boską, Amerykanie, nie bądźcie zupełnymi kretynami: dajmy naszemu intelektowi małą szansę, aby mógł funkcjonować, i dostrzeżmy tę oczywistość – co jest władzą absolutną? To władza, która sama posiada wszystkie prawa, a nie respektuje żadnych cudzych praw. Czy ma znacze­nie, czy taka władza jest w rękach samozwańczego dyktatora czy też wybranego w wyborach ciała politycznego reprezentującego rzekomo społeczeństwo ? Władza jest taka sama − i re­zultaty są takie same. Spójrzmy na historię. Spójrzmy na Europę. Nie zapominajmy: oni wciąż zachowali w Europie „wybory”. Nie zapominajmy, że Hitler został wybrany.

Teraz, gdy widzicie, jak Totalitaryzm intelektualny kontroluje nasz kraj, gdy widzicie, że nie ma żadnej inicjatywy ani organizacji, aby bronić prawdziwe antytotalitarnych zasad, zasad niezbywalnych praw jednostkowych, zdacie sobie sprawę, że jest tylko jedna rzecz, którą mo­żemy zrobić – podjąć się takiej inicjatywy i uformować taką organizację. Jeśli jesteście na­prawdę przeciwko Totalitaryzmom, każdemu z nich, w dowolnym kształcie, formie, kolorze – dołączycie do nas. Proponujemy zjednoczyć wszystkich ludzi dobrej woli, którzy wierzą, że Wolność jest naszym najcenniejszym skarbem, że jest wartościowsza niż jakiekolwiek wyna­grodzenie, że żadne dobro nie zostało nigdy stworzone przez przymus i przemoc, że Wolność nie może być poświęcana dla żadnego innego ideału oraz że Wolność jest przymiotem jed­nostki, a nie kolektywu.

Nie wiemy, ilu z nas jeszcze zostało na świecie. Ale myślimy, że o wiele więcej, niż podej­rzewają Totalitaryści. Jesteśmy większością, ale jesteśmy rozproszeni, niezorganizowani, milczący i bezradni. Totalitaryści są efektywną, zorganizowaną i bardzo głośną mniejszością. Oni zajmują kluczowe pozycje w życiu intelektualnym i sprawiają wrażenie, jakby byli gło­sem Ameryki. Mogą, jeśli nikt im się nie sprzeciwi, porwać Amerykę ku dyktaturze. Czy za­mierzamy im na to pozwolić? Oni nie są głosem Ameryki. My jesteśmy. Ale pozwólcie nam być usłyszanymi.

A by być usłyszanym, trzeba się zorganizować. To nie jest paradoks. Indywidualiści zawsze byli niechętni, aby uformować się w jakąś organizację. Najlepsi, najbardziej niezależni, naj­ciężej pracujący, najbardziej produktywni członkowie społeczeństwa zawsze żyli i pracowali sami. Ale niekompetentni i pozbawieni skrupułów się organizowali. Świat pokazuje dziś, jak dobrze się zorganizowali. My powinniśmy spróbować czegoś, co nie było próbowane nigdy wcześniej – organizacji przeciwko organizacji. To znaczy – organizacji broniącej nas przed nadchodzącą przymusową organizacją, która połknie całe społeczeństwo; organizacji, która obroni nasze prawa, włączając w to prawo do nie bycia zmuszanym siłą do podlegania jakiej­kolwiek organizacji; organizacji, która nie narzuca nikomu ideologii, lecz sama zapobiega narzucaniu komukolwiek z nas ideologii przy pomocy fizycznej czy też społecznej siły.

Czy jesteś z nami?

Jeśli zdajesz sobie sprawę, że świat idzie w kierunku katastrofy, ale nie widzisz siły zdolnej jej zapobiec –

Jeśli jesteś chętny dołączyć do wielkiej sprawy i w szczerym przekonaniu, ale nie zaofero­wano ci takiej sprawy ani takiego przekonania –

Jeśli nie jesteś jedną z tych skazanych na zgubę meduz, dla których słowo „wolność” nic nie znaczy –

Jeśli nie możesz sobie wyobrazić siebie samego żyjącego w społeczeństwie bez wolności osobistej, w społeczeństwie, w którym będą ci mówić, co masz robić, co myśleć, co czuć, w którym twoje życie będzie tylko prezentem od kolektywu i będzie mogło być odebrane w każdej chwili dla przyjemności tego kolektywu –

Jeśli nie możesz sobie wyobrazić siebie samego rezygnującego ze swojej wolności na rzecz jakiegokolwiek kolektywnego dobra i nie wierzysz, że jakiekolwiek dobro może być osią­gnięte wskutek takiej rezygnacji –

Jeśli wierzysz w swoją godność i w swoją wartość i jesteś zdania, że takie poczucie nie jest „egoistyczne”, lecz jest twoim największym dobrem, bez której jesteś bezwartościowy za­równo dla siebie, jak i swoich współtowarzyszy –

Jeśli wierzysz, że czymś złym jest żądanie, abyś żył dla i ze względu na swoich bliźnich i przyznawał im wszystkie prawa do decydowania o twoim życiu –

Jeśli wierzysz, że czymś złym jest żądać od każdego, aby poświęcał się dla wszystkich in­nych, i że takie żądanie tworzy tylko wzajemne ofiary, bez korzyści dla kogokolwiek: ani dla społeczeństwa, ani jednostki –

Jeśli wierzysz, że ludzie mogą powiedzieć ci, czego nie wolno ci im zrobić, ale nigdy nie po­winni zdobyć się na taką arogancję, aby mówić ci, co musisz zrobić, niezależnie od tego, jak wielu by ich było –

Jeśli wierzysz jedynie w takie rządy większości, które respektują prawa mniejszości, a zarówno większość, jak i mniejszości są ograniczone są przez niezbywalne prawa  jednostki

Jeśli wierzysz, że zwykłe wspomnienie „dobra większości” nie jest wystarczającą podstawą do usprawiedliwiania wszelkiego możliwego terroru, a ci, którzy wrzeszczą najgłośniej o „dobru większości”, niekoniecznie są przyjaciółmi rodzaju ludzkiego –

Jeśli masz dość profesjonalnych „liberałów”, „humanitarystów”, „altruistów” i „idealistów”, którzy uszczęśliwiliby cię tak, jak im pasuje, nawet jeśli to cię zabije, a których idea świato­wej dobroduszności oznacza światową niewolę –

Jeśli jesteś wkurzony, zdegustowany, zniechęcony, bez wiary ani celu i straciłeś wszystko poza odwagą –

PRZYJDŹ I DOŁĄCZ DO NAS.

Stawka jest tak wysoka – a czasu pozostało tak niewiele .

Miejmy organizację tak silną, pewną, entuzjastyczną, o jakiej Totalitaryści mogliby jedynie pomarzyć. Podążajmy za tym, w co wierzymy, tak konsekwentnie jak oni za swoją wiarą. Zaoferujmy  światu filozofię życia. Ujawnijmy całą propagandę Totalitarystów − w każdym medium i w każdej formie.  Odpowiedzmy na każdy argument, każdą obietnicę, każdą „linię partyjną” Totalitarystów. Porzućmy wszelki kompromis, wszelką kooperację lub kolaborację z tymi, którzy głoszą dowolne rodzaje Totalitaryzmu na piśmie albo w ideach, de iure albo de facto. Nie miejmy nic wspólnego z totalitarnymi organizacjami, agentami albo ideami. Nie musimy ich prawnie zakazywać. Możemy zakończyć ich egzystencję przez bojkot społeczny. Ale to oznacza: żadnych kompromisów. Nie ma kompromisu między życiem a śmiercią. Nie róbcie interesów z czarną zarazą. Nie dotykajmy niczego skażonego Totalitaryzmem. Ze­drzyjmy ich maski, wyrzućmy ich na zewnątrz − i zostawmy ich samych sobie. Bardzo od­osobnionych. Żadnych prosowieckich lub pronazistowskich członków w naszej organizacji. Żadnych „życzliwychˮ koni trojańskich. Trzymajmy się razem, tak jak oni to robią. Oni nas uciszają, wyrzucają z życia publicznego, obsadzają kluczowe stanowiska własnymi ludźmi. Trzymajmy się razem − a będą zbyt bezradni, aby to kontynuować. Oni mają po swojej stro­nie miliony w zagranicznych pieniądzach. My po swojej mamy prawdę.

 

Jako pierwszy krok i jako pierwszą deklarację tego, co popieramy, proponujemy następujące zasady:

Wierzymy w wartość, godność i wolność Człowieka.

Wierzymy:

− że każdy człowiek ma niezbywalne prawa jednostkowe, które nie mogą być zabrane mu z jakiejkolwiek przyczyny. Te prawa to życie, wolność i dążenie do szczęścia;

− w prawo do życia, które oznacza, że człowiek nie może być pozbawiony życia dla wygody dowolnej liczby innych ludzi;

− w prawo do wolności, które oznacza wolność indywidualnej decyzji, indywidualnego wy­boru, indywidualnego osądu i indywidualnej inicjatywy; oznacza to również prawo do niezgadzania się z innymi;

− w prawo do dążenia do szczęścia, które oznacza wolność człowieka do wyboru, co stanowi jego własne, osobiste szczęście, oraz do pracy, aby je osiągnąć; takie dążenie nie jest złe ani naganne, lecz godne i dobre; szczęście człowieka nie ma być mu przypisane przez jakiego­kolwiek innego człowieka ani przez dowolną liczbę innych ludzi;

− że te prawa mają znaczenie tylko wówczas, gdy są one bezwarunkowe, osobiste, właściwe każdemu człowiekowi, przyznane mu przez sam fakt jego urodzenia, dzierżone przez niego samego niezależnie od wszystkich innych ludzi, a ograniczone jedynie posiadaniem tych sa­mych praw przez innych ludzi;

− że jedyna sprawiedliwa, moralna i dobroczynna forma społeczeństwa to społeczeństwo oparte na uznaniu tych niezbywalnych praw jednostki;

− że to państwo istnieje dla Człowieka, a nie Człowiek dla państwa.

− że największe dobro dla wszystkich ludzi może być osiągnięte wyłącznie dzięki dobrowol­nej współpracy wolnych jednostek dla wzajemnych korzyści, a nie za pośrednictwem obo­wiązkowego poświęcania wszystkich na rzecz wszystkich;

− że „dobrowolnośćˮ oznacza alternatywę i wybór możliwości; a więc nawet powszechna zgoda wśród wszystkich ludzi w jednym ciągu zdarzeń nie jest ani wolna, ani dobrowolna, jeśli żaden inny sposób postępowania nie jest dla nich możliwy;

− że to niezależność ducha każdego pojedynczego człowieka i szacunek innych dla tego faktu  stworzyły całą cywilizację, kulturę, rozwój  i wszystko, co osiągnęła ludzkość;

− że największym zagrożeniem dla cywilizacji jest rozprzestrzenienie kolektywizmu, który wymaga poświęcenia wszystkich indywidualnych praw na rzecz praw zbiorowych i supremacji państwa nad jednostką;

− że powszechne dobro, w które wierzą kolektywiści, nie może być osiągnięte przez poświę­cenie wolności człowieka – a takie poświęcenie prowadzi jedynie do powszechnego cierpie­nia, zastoju i degeneracji;

− że idea kolektywizmu to największe możliwe zło − niezależnie od nazwy, formy czy dekla­rowanego celu.

Taka jest nasza definicja amerykanizmu i amerykańskiego stylu życia.

Amerykański styl życia zawsze był oparty na prawach człowieka, indywidualnej wolności i szacunek dla osobowości każdej jednostki. W ciągu naszych dziejów było to źródłem ame­rykańskiej chwały. To jest duch Ameryki, którego chcemy bronić i który będziemy chronić.

W praktyce politycznej będziemy kierować się jednym podstawowym wzorcem: od każdego prawa i każdej koncepcji będziemy domagać się maksymalnej wolności jednostki i minimalnej mocy dla rządu niezbędnego do osiągnięcia danego celu społecznego.

Jeśli wierzysz w to, dołącz do nas. Jeśli nie – walcz z nami. Jedno i drugie jest twoim przy­wilejem, ale jedynym naprawdę niemoralnym czynem, jaki można popełnić, to zgodzić się z nami, uświadomić sobie, że mamy rację − a później o tym zapomnieć i nie zrobić nic.

Jest jakieś wytłumaczenie, choć niewielkie, dla otwartej, szczerej Piątej Kolumny. Ale nie ma żadnego wytłumaczenia dla niewinnej, pasywnej, nieświadomej. Ze wszystkich rzeczy, jakie zostały ci tu powiedziane, chcemy się mylić tylko w jednym − w pierwszym zdaniu. Udo­wodnij nam, że jest inaczej. Dołącz do nas.

Świat to piękne miejsce, o które warto walczyć. Ale nie świat bez Wolności.

 

Ayn Rand


Link do oryginału
Tłumaczenie: Iwona Bidas
Korekta: Mateusz Błaszczyk

Obiektywizm.pl

Propagujemy wolność. Wynikającą z rozumu.

Więcej tekstów


FacebookYouTube

Może spodoba Ci się również...